1

2

3

4

5

 

Nadejście epoki postpolitycznej

Demokracja wymaga aby członkowie społeczeństwa brali aktywny udział w wyłanianiu władzy, kontrolowaniu jej poczynań i aktywnie reagowali na pojawiające się patologie. Jednym z przejawów aktywności społecznej świadomych swej roli obywateli jest udział w wyborach parlamentarnych. O ile politolodzy wskazują na stały spadek frekwencji wyborczych w wielu krajach to nasza sytuacja na tle innych państw jest jedną z najgorszych. Na przykład w zestawieniu z 2007 roku porównującym frekwencje w krajach europejskich widać, że członkowie naszego społeczeństwa słabo wypadają na tle innych krajów. Średnia frekwencja w naszym kraju w latach 1990 – 2007 wyniosła 47,29%, dla porównania w Słowacji wyniosła 77,35%, Niemczech 79,16%, Belgii 91,35%. Wyprzedzają nas też: Estonia (62,86%), Bułgaria (71,83), Wielka Brytania (67,65)Rumunia (66,92%), Węgry (61,73%) i wiele innych. Ponieważ w wielu krajach tzw. starej demokracji odnotowuje się również spadek frekwencji wyborczej mówi się powstaniu nowego zjawiska czyli nadejściu epoki postpolitycznej gdy społeczeństwo wycofuje się z polityki. W tym kontekście przewrotnie można stwierdzić, że w propagowaniu nowego zjawiska jesteśmy liderami. Zapominamy jednak, że ugruntowane demokracje wykształciły wiele instytucji politycznych, a u nas demokracja zaledwie okrzepła.

Polityka pozytywnej dyskryminacji

Zasady demokracji są w pełni realizowane gdy swoją reprezentację we władzy politycznej posiadają różne grupy społeczne. Od lat w parlamentach krajów europejskich odnotowuje się zbyt mały udział kobiet. Rzadziej niż mężczyźni biorą udział w wyborach i o wiele za rzadko same decydują się na karierę polityczną, również postawa elit rządzących nie skłania ich do podjęcia decyzji o zajęciu się polityką. Wiele krajów europejskich wprowadziło do swych ustaw zapisy o tzw. pozytywnej dyskryminacji, która wymusza na partiach politycznych umieszczanie na swych listach wyborczych określonej liczby kobiet. Takie regulacje obowiązują miedzy innymi w we Francji, Belgii, Słowenii, Hiszpanii i również w naszym kraju. Zgodnie z ustawą z 2011 roku, na listach wyborczych do sejmu, Parlamentu Europejskiego, rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich musi znaleźć się co najmniej 35% zarejestrowanych kandydatów jednej płci czyli w praktyce kobiet. Niestety kobiety nie są umieszczane na wysokich miejscach list wyborczych i w wyniku wyborów ich udział w wymienionych gremiach jest niższy np. w Sejmie po ostatnich wyborach znalazło się tylko 23,9% kobiet co przekłada się na 110 mandatów. Dzięki wprowadzeniu tej ustawy w sejmie pierwszy raz jest więcej kobiet, biorąc pod uwagę wybory parlamentarne od 1989 roku.

Kobiety do polityki

Wybory parlamentarne to najistotniejszy element demokratycznego państwa. Obywatele poprzez swoje decyzje mają możliwość wpływania na politykę kraju ale również mogą w niej wziąć bardziej aktywny udział, czyli pojawić się na listach wyborczych. Niestety od wielu lat spada frekwencja wyborcza i obywatele świadomie rezygnują ze swych praw społecznych. Jak wskazują badania politologów najrzadziej w wyborach biorą udział młodzi ludzie i kobiety. Różnica miedzy młodzieżą a dorosłymi mężczyznami w wieku 40-65 lat wynosi 20%. Najczęściej do wyborów przystępują mężczyźni, o wysokim statusie ekonomicznym, posiadający dobre wykształcenie. Również osoby spełniające te kryteria decydują się na zaangażowanie polityczne czyli sami stają się politykami. W ten sposób zaburzana jest podstawowa funkcja demokracji parlamentarnej ponieważ brak jest szerokiej reprezentacji różnych grup i warstw społecznych a decyzje podejmują wąskie środowiska – głównie mężczyźni. Brak jest w pełni słyszalnego głosu i udziału w polityce kobiet. Brak jest również głosu młodego pokolenia ponieważ udział w polityce nie jest dla nich ważnym przeżyciem. Problem wycofywania się tych dwóch grup jest o wiele głębszy. Kobiety wychowują dzieci, których nie nauczą zasad demokracji a młodzież kiedyś dojrzeje i może nie zmienić poglądów.

Polityka indywidualnych wyborów

Od lat odnotowuje się wśród społeczeństwa spadający odsetek osób biorących udział w wyborach parlamentarnych. Badacze życia społecznego szukają przyczyn tego zjawiska upatrując w nim załamywanie się demokratycznych funkcji jakie pełnią wybory. Przyjmuję się, że po stronie partii politycznych ich największym mankamentem jest unifikacja i rozmycie w warstwie ideologicznej przekładającej się na nijakie i mało oryginalne programy wyborcze. Badając indywidualne postawy politolodzy wskazują na kilka czynników, które mają wpływ na podjecie przez wyborcę decyzji o pójściu do urn. Jak się okazało istotnym czynnikiem jest płeć – kobiety rzadziej decydują się na skorzystanie z tej formy aktywności obywatelskiej. Osoby najstarsze i najmłodsze również rzadziej decydują się na pójście do wyborów. Te dwie kategorie wiekowe bardzo słabo czuja się związane ze społeczeństwem i jedni jeszcze nie chcą podejmować takich decyzji a drudzy już nie czuja się zobligowani gdyż powoli wycofują się z głównego nurtu życia społecznego. Również osoby samotne rezygnują z udziału w wyborach gdyż ich więzi społeczne również są słabe. Częściej natomiast głosują osoby o wyższym wykształceniu, wysokim statusie ekonomicznym, mieszkający w większych aglomeracjach miejskich. Takie zachowania odnotowuje się też w innych krajach.

Polityka naszych wyborów

Partia polityczna istnieje z woli wyborcy, który poprzez swój udział w wyborach dzięki identyfikowaniu się z programem danej partii nadaje jej legitymacje do sprawowania władzy. Niestety od lat spada frekwencja wyborcza, pomimo dokonywania pewnych zabiegów mających za zadanie jej zwiększenia. W wyborach parlamentarnych wprowadzono urny wyborcze do wszystkich zamkniętych instytucji (szpitale, wiezienia, jednostki wojskowe, domu pomocy), wprowadzono możliwość wyborów poprzez pełnomocników, zastosowano przenośne urny wyborcze dostarczane do domów prywatnych i pozostałych instytucji zamkniętych, a mimo to badacze odnotowują stały spadek zainteresowania obywateli tym demokratycznym mechanizmem wpływania na politykę państwa. Jak twierdzi lewicowy publicysta Frank Furedi, takie ułatwianie wyborcom wzięcia udziału w istotnym z punktu widzenia społecznego przedsięwzięciu, jakim jest możliwość wpływu na politykę tak na prawdę obraża go. Wg publicysty dorosły człowiek nie bierze udziału w wyborach dlatego, że nie chce mu się wyjść z domu. U podstaw jego decyzji leży raczej niechęć do partii, które ubiegają się o udział we władzy. Według tezy Furediego istotnym czynnikiem mobilizacyjnym dla wyborcy była by alternatywna, nawet radykalna propozycja rozwiązań problemów społecznych i ekonomicznych.

Zagrożenia dla demokracji

W naszym kraju zaznacza się nowe zjawisko związane z kryzysem demokracji, które nakłada się na kryzys gospodarczy. W badaniach prowadzonych w ramach Polskiego Generalnego Studium Wyborczego ujawniono stały spadek zaufania obywateli do instytucji demokratycznych w naszym kraju. W 2007 roku ustalono, że 44% badanych uważało obecny wielopartyjny system za wadliwy i twierdziło, że wystarczy jedna duża, sprawnie działająca partia, która mogła by z powodzeniem rządzić. Taki wynik pokazuje na głęboki kryzys demokracji, której podstawą jest właśnie wielopartyjność i szeroka reprezentacja różnych grup społecznych w strukturach władzy. O ile przyjmuje się, że demokracja to władza przedstawicieli dużych grup, które respektują prawa mniejszości to sugestia, że jedna siła polityczna wystarczy do rządzenia wskazuje na pojawienie się tendencji do przekazania władzy jednej sile politycznej. Po 20 latach demokracji świadomość społeczna zaczyna znów zmierzać w stronę jednopartyjnego systemu. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy przyjmuje się niski poziom świadomości obywatelskiej. Partie polityczne i elity je tworzące zapominają, że ich istnienie i rozwój związane jest z budowaniem silnego etosu, tworzeniem spójnych programów i poszukaniem kompromisów szczególnie w drażliwych kwestiach społecznych.

Polityczne znaczenie globalizacji

Znaczenie suwerenności danego kraju zmienia się z czasem i uzależniona jest nie tylko od ruchów politycznych wewnątrz kraju ale mają na nią wpływ zjawiska globalne. W ostatnich dziesięcioleciach globalizacja spowodowała znaczne zawężenie pojęcia suwerenności. Rządy krajów tworzących np. Unię Europejska nie są w stanie podjąć radykalnych kroków w celu ochrony swych rynków. Nie mogą zmienić systemu podatkowego czy uszczelnić rynku gdyż narażają się na silne reakcje sąsiadów i organizacje dysponujące kapitałem. Wszelkie radykalne zmiany na rynkach finansowych powodują odpływanie kapitałów, przenoszenie bardzo szybko produkcji do bardziej przyjaznych rejonów czyli tańszych. Państwa utraciły swa funkcje w zakresie ochrony swych dóbr w zamian z poczucie bezpieczeństwa a płacą za to cenę w postaci stale obniżającego się zaufania do instytucji państwowych. Objawem spadku zaufania jest miedzy inny niska frekwencja w wyborach parlamentarnych. Pojawienie się radykalnie liberalnych lub nacjonalistycznych partii również wskazywane jest jako odpowiedź na swoista potrzebę społeczną – potrzebę radykalnych zmian. Kryzys zaufania objawia się również w postaci ruchów antyglobalizacyjnych, które walczą z instytucjami zajmującymi się kreowaniem kapitału czyli zysków, pomijając znaczenie kapitału ludzkiego.

Partie polityczne w kryzysie

Na początku powstawania systemu demokratycznego w naszym kraju powstawało wiele partii politycznych, które wchodziły do Sejmu i Senatu a w dalszej kolejności tworzyły Rządy i aparat biurokratyczny. Zmorą początków były częste zmiany gabinetów rządzących i pojawianie się na scenie politycznej nowych aktorów z jasnymi, czasami radykalnymi programami politycznym. Po 20 latach rozwijania się procesu demokratycznego osiągnęliśmy stan gdy w Sejm opanowany jest przez dwie duże partie prawicowe i trzy mniejsze. System jednak wydaje się być w kryzysie, wprowadzone pojecie dotyczące dużych partii – catch-all pokazuje, że tak dopasowują swój wizerunek do potrzeb wyimaginowanego odbiorcy, że ich programy są niespójne i na tyle rozciągnięte światopoglądowo, że trudno jest ocenić co tak na prawdę proponują. Po dwóch stronach barykady stoją dwie duże partie, PO i PiS, które wywodzą się z nurtu Solidarnościowego. Partie te mają tak ugruntowaną pozycje, że nie przedstawiają już programów politycznych tylko telewizyjne. Narzędziem walki politycznej stał się spot reklamowy i show w mediach. Dlatego antyglobaliści nawołują do powrotu do początku demokracji gdy partie polityczne ogłaszały swoje programy i je realizowały, po wygranych wyborach a polityka nie przypominała walki celebrytów o czas antenowy.

Neoinstytucjonalna teoria polityki

W naszym kraju, w naszym ustroju funkcjonują dwie izby parlamentu: Sejm i Senat. Senat jako instytucję do sprawowania władzy i stanowienia prawa powołano w 1989 w wyniku uzgodnień Okrągłego Stołu. W pierwszych wyborach do Senatu, w tak zwanych kontraktowych, 99 procent mandatów uzyskała Solidarność. W Sejmie PZPR i partie satelickie czyli Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (obecnie PSL) i Stronnictwo Demokratyczne miały zagwarantowane 65% mandatów. Oczywiście pozostałe mandaty – 35% zdobyła Solidarność. Dla ówczesnej władzy to był szok, nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, nie liczyła że Solidarność jest w stanie przejąć nawet ten fragment władzy. Senat stał się ostoją demokracji i opozycją do kontraktowego Sejmu. Stracił swoje znaczenie gdy odbyły się w pełni demokratyczne i wolne wybory i Sejm mógł już uczciwie reprezentować społeczeństwo i realizować założenia ustroju demokratycznego. Od pierwszych wolnych wyborów powraca dyskusja nad sensem trwania Senatu. Prowadzone są konsultacje na temat rozwiązania Senatu ale jak wskazuje tradycja i badania naukowe: instytucje polityczne rzadko kiedy ulęgają samorozwiązaniu. Wobec tego musi pojawić się wola polityczna elit spoza obowiązującego układu politycznego, nowy ruch społeczny lub partia aby zlikwidować tę instytucję polityczną.

Szlachetna demokracja szlachty

Od ponad 20 lat cieszymy się demokracją wg wielu najnowocześniejszym ustrojem politycznym świata. A warto pamiętać, że w historii naszego narodu podobny ustrój już funkcjonował chociaż dotyczył około 10 % ogółu społeczeństwa, mimo że skutki działania władzy politycznej rozciągały się na cały kraj. Mowa jest o demokracji szlacheckiej, która rozwijała się począwszy od XV wieku w Rzeczpospolitej. Szlachta sprawowała w tym czasie faktyczną władzę, decydowała o wojnie, o rodzinie panującej, zajmowała się ochroną praw obywateli (głównie swoich) wspierała wielokulturowość i swobody religijne. Analogia jaka nasuwa się w związku z tamtym okresem a obecnymi czasami dotyczy politycznych praw szlachty. Porównajmy, szlachta cieszyła się wtedy wolnością osobistą i nietykalnością, jeśli nie łamała prawa – jak my dzisiaj. Miała prawo do wyboru króla – teraz mamy prawo wybrać prezydenta. Szlachta miała prawo do buntu – obecnie mamy prawo do wyrażenia niezadowolenia, powołania nowej partii, sięgnięcia po władze. Szlachta miała prawo do zrzeszania się czyli tworzenia konfederacji – obecnie też obywatele mają takie prawo a słowa nawet wiele się nie zmieniły. Upraszczając sprawę oceny ustroju pięć wieków temu i obecnie można przyjąć, że zmieniło się tyle ze teraz w naszym kraju żyje głównie szlachta.

.